Ucieczka z domu i przyjazd do Lublina - Halina Niedźwiadek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Koleżanka ciągle buntowała mnie i tłumaczyła żebym zostawiła ten dom i wyjechała, bo oni mnie tylko wykorzystują, wcale im na mnie nie zależy. Za jej namową postanowiłam wyjechać z Nałęczowa do Lublina. To było w 1945 roku, pamiętam że wtedy jeśli gdzieś chciało się wyjechać trzeba było mieć przy sobie takie zaświadczenie kim się jest, gdzie się urodziło itd. Ja wsiadłam do autobusu bez tego dokumentu, a człowiek który sprawdzał pasażerów chyba wyczuł że nie posiadam dokumentu. Nie wiem, wydaje mi się że o wszystkim wiedział, ale z jakiegoś powodu nie podszedł do mnie wtedy i nie sprawdził. Kontrolował każdego pasażera, ale nie mnie. W taki właśnie sposób udało mi się dojechać do Lublina. Później spotykałam swoich opiekunów w Lublinie, ale omijaliśmy się, nie było żadnej rozmowy. Nigdy nie...
CZYTAJ DALEJ