W czasie wojny panował głód - Zdzisław Suwałowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Chodziłem do Salezjanów, bo dawali trochę zupy. A kiedyś nie było tak, że mamusia czy tatuś dawali, bo jak się chciało jeść to trzeba było samemu szukać. Ja się wcale tego nie wstydzę, bo taka była prawda. Jak ja wstałem rano, to musiałem myśleć, jak się zerwałem, gdzie tu zarobić parę złotych, żeby coś kupić do jedzenia. A że na Słomianym Rynku była targowica, chłopi zjeżdżali, to się przychodziło i pytało: „Panie, napoić konia?” Wiadro mieliśmy takie z brezentu, skręcone, można było zwinąć. Miało się jeszcze taką skrzyneczkę, papierosy, przy okazji, żeby sprzedać takiemu gospodarzowi. Jak on odpowiadał: „Napoić konia”, no to poszło się, nabrało wody, napoiło się konia, no to dostało się kawałeczek sera, kawałeczek jakiegoś owocu. Coś się dostało. Bo z pieniędzmi było gorzej, ale już ważne było, że było...
CZYTAJ DALEJ