Lubelski Lipiec - Irena Korolko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mówi się nawet, że pierwsze strajki to były w Świdniku. Mój mąż pracował tam nawet czterdzieści lat. On był specjalistą do spraw kooperacji w przemyśle samolotowym. On mówił mi: „Pewnego dnia przyszli na stołówkę, robotnicy, i urzędnicy... Kiełbasę tam sprzedawali, herbatę, kanapki. I wszyscy patrzą, a te ceny skoczyły tak!” Jeśli chodzi o całe miasto [Lublin], to ludzie normalnie pracowali... to znaczy strajkowały zakłady, bo biura nie. Pamiętam, mój mąż jeździł codziennie do pracy, kiedy przyjeżdżał to zdawał mi relację z tego co tam się dzieje. Jak były czołgi, jak tam wjeżdżały na teren Świdnika, wszystko opowiadał. Czy tam były wzajemne szarpaniny, to nie pamiętam. Chyba nie było tam tego rodzaju przypadku. W każdym bądź razie oni tam na teren zakładów w Świdniku wjechali czołgami....
CZYTAJ DALEJ