Najścia żołnierzy - Irena Korolko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pewnego dnia walą do drzwi. Wpadają. Było ich trzech czy czterech. I to już byli gestapowcy, bo widać było trupie czaszki. U nas był taki długi korytarz. Wpadli, i do mojego ojca. Ojciec miał taki warsztacik pod oknem i tam pracował. I zażądali od ojca wydania zapasu cholewek, co przynosił z getta. A ojciec schował je do pieca. I ktoś może doniósł. Zażądali od ojca żeby wydał cały towar jaki ma. „Bo inaczej – mówi - szykujcie...- pamiętam - to się szykujcie na obóz”. Ja pamiętam, klęknęłam, płakałam, i coś mówiłam, a ojciec wyjął to wszystko i dał. I proszę sobie wyobrazić, zostawili nas w spokoju. A drugi przypadek był zaraz po wyjściu wojsk Sowieckich, tydzień, dwa, kiedy mieszkaliśmy już na Cyruliczej. Wpadło do mieszkania dwóch, czy trzech prostych żołnierzy sowieckich. Wpadli do mieszkania i było to samo. Musiał ojciec...
CZYTAJ DALEJ