Mieszkanie na Kapucyńskiej 5 - Irena Korolko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Żona dozorcy płacząc opowiadała nam, jak zdeterminowana poszła do niemieckiego starosty i błagała go na kolanach, żeby dał nam jakieś pomieszczenie. A on jakoś się ulitował i dał nam wspólne mieszkanie. Mieszkaliśmy z tą rodziną, na ulicy Kapucyńskiej 5, na pierwszym piętrze. Ten dom już nie istnieje. Dość duży... to były trzy pokoje, długi korytarz i taka stara łazienka. Po jednej stronie zamieszkała jedna rodzina, po drugiej druga rodzina. Były takie straszne momenty, tragiczne czasami, jak Niemcy wpadali. Jak... zamknęli nas, powiedzmy na dwie doby i nie wolno nam było opuszczać tego mieszkania. Chodziło o to, że córka tej pani, żony dozorcy miała kolegę, który do niej zawsze przychodził i był w konspiracji. Niemcy wpadli na jego ślad. Całe szczęście, kiedy wpadli gestapowcy jego nie było. Ale ją zabrali na...
CZYTAJ DALEJ