Losy Pani Zajdmanowej i jej syna - Irena Korolko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mieszkaliśmy na Krakowskim Przedmieściu 48. Kamienica należała do pani Zajdmanowej, ona była narodowości żydowskiej. W tej kamienicy mieszkało kilka rodzin żydowskich. Doskonaleśmy współżyli [katolickie rodziny z rodzinami żydowskimi]. Czynsz wynosił 10 – 12 złotych, bo mieliśmy tylko jeden pokój. Ona [pani Zajdmanowa] szła nam na rękę, ona poczekała: „Nie ma pan, to pan zapłaci następnego miesiąca, to pan mi trochę zapłaci.” W 1939 roku, jesienią, po wkroczeniu Niemców jej syn adwokat ukrywał się u nas w gruzach, w takiej suterynie przez okres około dwóch tygodni. Później Pani Zajdmanowa pojechała do Warszawy, znalazła się w warszawskim getcie, gdzie popełniła samobójstwo... Pan Zajdman wraz ze swą żoną, panią Fiszman, która wydała książkę „Moje miasto” [„Mój Lublin”],...
CZYTAJ DALEJ