„Cud lubelski” nie był władzy na rękę - Daniela Ponikowska - relacja świadka historii
Słyszałam o „cudzie lubelskim” w 1949 roku, nawet byliśmy z mężem w Archikatedrze, ale bardzo ciężko było się dostać z powodu kolejek i tłumów: każdy chciał zobaczyć ten obraz. To było 3 lipca. Słyszałam, że później zaaresztowali mężczyzn i że dużo było takich osób, bo ci z UB mieli żyletkę i marynarki przecinali, żeby poznać, kto tam był. Później ogłosili, że to nieprawda, bo to władzy nie na rękę było. Kiedyś jak szła procesja przez Krakowskie Przedmieście, to koło katedry UB- owiec w samochodzie wjechał w tę procesje, aż dziewczynkę zabiło. Podobno brali do analizy i okazało się, że to krew jednak była na tym obrazie. Wtedy już każdy był ciekawy, chciał zobaczyć i jeden na drugiego wchodził, żeby zobaczyć. Aż z Gór Świętokrzyskich do nas przyjeżdżali, ale nie mogli przyjechać, bo wszystkie pociągi...
CZYTAJ DALEJ