Wizyta partyzantów - Halina Niedźwiadek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Czasami zostawałam sama w domu, a to był duży dom. Tam przychodzili partyzanci, bardzo bałam się tych wizyt. Kiedyś przyszli w nocy, ich dowódca, pseudonim Dąb znał mnie, bo przychodził w kawalerkę do córki mojej opiekunki. Dobijali się nocą i chcieli żebym otworzyła im drzwi, do dziś ciągle mi się śni jak otwieram te drzwi. Chcieli żeby ich wpuścić, bo muszą ukryć w domu cukier, który ukradli z pociągu. W końcu zdecydowałam się otworzyć drzwi, bo wiedziałam ze ten Dąb jest człowiekiem odpowiedzialnym i zaufanym. Partyzanci zaczęli wnosić cukier na strych do takiego małego pomieszczenia, które było bardzo dobrze zamaskowane, ciężko było go wykryć. Później w tym pomieszczeniu ukrywał się syn opiekunki. To była bardzo dobra kryjówka, nigdy go tam nie nakryli....
CZYTAJ DALEJ