Dzieciństwo i dom w Nałęczowie - Halina Niedźwiadek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Zawsze brakowało mi prawdziwego domu, rodziny, ciepła domowego ogniska, nigdy tego nie miałam. Mama zmarła kiedy byłam mała, nawet nie wiem jak wyglądała, w ogóle jej nie pamiętam. Ojciec nie był zaradnym człowiekiem i nie potrafił utrzymać mnie i moich dwóch braci. Rodzinę zastępczą znalazłam przypadkiem - do porodu mojej ciotki przyjechała akuszerka i zobaczyła mnie – biedne małe, szwendające się dziecko, wtedy zabrała mnie do Nałęczowa. W domu przybranych rodziców, których nazywam opiekunami, musiałam dużo pracować, przez to jako dziecko miałam szorstkie ręce. Dzieci z tego powodu nie chciały się ze mną bawić, nie chciały mnie trzymać za ręce. Było mi bardzo przykro, to bardzo niemiłe uczucie być takim odrzuconym. Bracia również trafili do innych rodzin, różnie im się wiodło, jeden brat...
CZYTAJ DALEJ