Zamawianie wścieklizny - Czesław Maj - fragment relacji świadka historii [TEKST]
No i to było ciekawe do dziś dla mnie. Był człowiek. Nazywał się Zawada Maciej, w Sporniaku. I ten człowiek skąś nauczył się i zamawiał wścieklizne. Przecież to dzisiaj to się śmiać chce z tego i na… to lekarze, i zastrzyki, i tego, a wtedy nikt nigdzie nie chodził, bo nie było lekarzy i tego. To pamiętam, że u nas tam przychodził taki sąsiad, ojcu pomagał w robocie. To jeszcze przed wojną gdzie, w Starej Wsi tam. Mały byłem. I przyszedł rano, gryzły się psy w nocy. Jakieś tam psy, bo tych psów było pełno po wsi. To nikt nie szczepił tego, ni co. No, ale na, nasz ten pies był kudłaty, on wziął te, te włosy zaczął mu rozgardywać, zobaczyć te rane, tego. A on z bólu złapał za rękę, przejął, krew się zaczęła lać. No, trzeba do Zawady iść. To ja się pytałem później - jak to było? To piętnaście minut przez zachodem słońca trza było...
CZYTAJ DALEJ