Zamach w Bramie Grodzkiej - Kazimierz Jarzembowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To był 1 czerwiec 1944, akurat dzień dziecka, wtedy nie był taki popularny, i ja poszedłem sobie na wagary, dlatego, że chodziłem w drewniakach, a moi przełożeni z konspiracji powiedzieli: „chłopie, gdzie ty w drewniakach, ty powinieneś mieć porządne buty sznurowane”, więc uciułałem w jakiś sposób trochę pieniędzy, poszedłem na rynek i tam żołnierze włoscy, którzy już w tej chwili byli zawieszeni przez Niemców, już nie współpracowali, tylko koszarowali w Lublinie i sprzedawali się. Ja potrzebowałem 43 numer, a to był 42 i pół. Wróciłem się z tymi butami na ulicę Grodzką, idąc od Bramy Grodzkiej przed samą farą był dom pomocy społecznej, dom starców, i w tym domu starców miałem krewnego dalekiego, w stosunku do mnie to już był dziadkiem, i tam był szewc, więc ja poszedłem na konsultacje do niego,...
CZYTAJ DALEJ