Pani Maria nie opuściła niczego - Małgorzata Gnot - fragment relacji świadka historii [TEKST]
O pani Marii [Bechczyc-Rudnickiej] opowiem bardzo zabawną historię. Kiedy zaczęłam pisać o teatrze, to oczywiście przyjęto mnie do Klubu Krytyki Teatralnej i był to szalenie fajny Klub, ponieważ przynajmniej raz w roku była taka sesja wyjazdowa. Dziennikarze piszący o teatrze z całego kraju pakowali się w Warszawie w autobus, jechali do jakiegoś ośrodka, oglądali wszystkie przedstawienia. Oczywiście byli doskonale karmieni, obwożeni po atrakcjach miejscowych. No w każdym razie - żyć nie umierać. Mój pierwszy wyjazd. Pojechaliśmy do Olsztyna, gdzie dyrektorem był właśnie Andrzej Rozhin wtedy. I pani Maria Bechczyc, no już wtedy była osobą chyba pod osiemdziesiątkę. I ja tak patrząc na nią, myślę sobie: „No, dzielna kobieta. Daleki wyjazd, dużo spektakli…”. No i proszę sobie wyobrazić, że ja po trzech spektaklach obejrzanych już nawet nie miałam ochoty iść na...
CZYTAJ DALEJ