Zrobił to naprawdę fajnie - Małgorzata Gnot - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Rozhin był mistrzem scen zbiorowych. Rozhin nie umiał pracować z aktorem, tak jak Gogolewski. No ale w scenach zbiorowych i w tym rozmachu realizacyjnym był po prostu, no moim zdaniem nieporównywalny, tak jak mówię: patrzy się na zdjęcia z jego sztuk i one gdzieś tam kipią energią. Tak, że ludzie zaczęli znowu przychodzić do teatru, bo tak jak mówię: przyszło całe to pokolenie „rozhinowców” studenckie, a zaczęli też przychodzić [nowi]. Bardzo na przykład lubiłam „Iwonę, księżniczkę Burgunda”, którą zrobił Rozhin. Uważam, że znakomite przedstawienie. Robił musicale, za co go strasznie krytykowano, bo to jest przecież teatr dramatyczny, ale wtedy Teatr Muzyczny w tym biednym jeszcze Domu Kultury, był teatrem stricte operetkowym, który nie miał do zaoferowania takiego repertuaru. Więc jak [Rozhin] robił na przykład „Człowieka z La Manchy” - a zrobił to...
CZYTAJ DALEJ