Teatr bogaty, bezwstydnie bogaty - Małgorzata Gnot - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Byłam wtedy [koniec lat 60., początek 70.] licealistką i szczerze mówiąc moje ekscytacje [teatrem] wtedy były mało wiarygodne. Natomiast w momencie, kiedy Rozhin przyszedł do Lublina, no to objawił swoje talenty. I ten dynamizm, to, że te przedstawienia [Gongu] jednak kipiały energią, to widać nawet w tych skromnych studenckich inscenizacjach, no a potem jak miał tutaj [w Teatrze im. Osterwy] do dyspozycji nieporównywalnie większe środki, duży zespół, pieniądze, bo to był teatr bogaty, bezwstydnie bogaty, Rozhin się nie oglądał na fundusze. To były takie czasy, że Teatr mógł sobie pozwolić na najbardziej rozbuchane scenografie. Kiedy zaczęły się czasy samorządowe, kiedy zaczęto patrzeć na każdą wydaną złotówkę, zaczął się zmierzch Rozhina. Jemu się dotacja kończyła po pierwszym kwartale rocznym i oczywiście jak się go pytało: „No to co będzie panie...
CZYTAJ DALEJ