Mój maluch oczywiście się już wtedy rozpadał - Małgorzata Gnot - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[Przeszłam do „Kuriera”] tylko i wyłącznie dla mojego ojca. Nigdy w życiu nie zostałabym w mediach, gdybym nie widziała, jak on strasznie przeżywa to rozstanie z „Kurierem”. I właściwie jego jedyną pociechą to było to, że ja tam pójdę. No więc zgodziłam się, ale te lata były naprawdę okropne, żeby zachować odrobinę godności i jakiejś takiej wiarygodności. W każdym razie za dyspozycyjność miałam wtedy zero [w skali ocen pracownika] przez całe lata, za aktywność dziennikarską – zero. Niestety ta ocena od razu rzutowała na płace. Kontestowałam po cichu, bo nie mogłam kontestować głośno. Ale no nie mogę sobie zarzucić takiego ewidentnego „chorągiewkowania”. Starałam się trwać przy swoim, ale były momenty humorystyczne, bo proszę sobie wyobrazić, że na przykład było wtedy reżimowe Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL. Oczywiście w redakcji były dwie...
CZYTAJ DALEJ