Violetta Villas się śmiertelnie obraziła - Małgorzata Gnot - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mój ojciec [Lesław Gnot] był osobą niesamowicie kreatywną. On miał bardzo dużo pomysłów i tak szczerze mówiąc to, właściwie no cały „Kurier” bazował, później jeszcze przez lata na pomysłach i na energii tej pierwszej ekipy „kurierowej”, która potem – no już siłą rzeczy jakoś tam się wykruszała. Wtedy się liczyło oczywiście słowo. No wiem, że była to gazeta naprawdę lubiana. No to była taka gazeta, która towarzyszyła ludziom w różnych sytuacjach. Ja na przykład pamiętam coś takiego - w nocy telefon: „Panie redaktorze, Violetta Villas ma koncert, ale nie chce śpiewać”. Okazuje się, że ktoś z sali - Violetta Villas była wtedy jeszcze takim brzydkim kaczątkiem z krótkim noskiem - krzyknął do niej: „Świnka!”, czy „Prosiak!”. Violetta Villas się śmiertelnie obraziła. No pertraktacje trwały do późnego wieczora. No i w końcu mój biedny ojciec musiał się zerwać od stołu, od kolacji...
CZYTAJ DALEJ