Kiedy wydarzył się cud, do Lublina nie można się było dostać - Józef Sadurski - relacja świadka historii [TEKST]
Jak tylko zrobiłem maturę w Lublinie, w 1946 roku wyjechałem do Wrocławia i zacząłem studia na Politechnice, które przerwałem, ze względu na brata, którego musiałem wyrwać z więzienia. Ponownie zacząłem studiować w Szczecinie, więc nie było mnie w Lublinie, ale przyjeżdżałem czasem na weekendy. Sytuacja komunikacyjna była wtedy trudna, na niektórych stacjach nie chcieli sprzedawać biletów do Lublina, ciężko się było dostać, wiec trzeba było używać różnych trików. Jak się nawet już przejeżdżało, czasem na gapę, to sytuacja przypominała Oświęcim, bo już na stacji byli ludzie, którzy pilnowali podróżnych i zdarzało im się strzelać. Jeśli chodzi o „cud lubelski” - niestety nie widziałem samego obrazu Matki Boskiej płaczącej, tam były tak duże tłumy, że nie miałem możliwości się tam dostać. Poza tym to były lata silnych prześladowań byłych uczestników ruchu oporu, jak to...
CZYTAJ DALEJ