Byłem oskarżony i moja sprawa ciągnęła się przez dziesięć lat - Józef Sadurski - relacja świadka historii [TEKST]
W pięćdziesiątym siódmym roku opuściłem elektromontaż. Denerwowało mnie to, że na każdym zebraniu przedsiębiorstwa, mówiono: „Nad panem wisi siekiera, nie zapominaj, bo masz sprawę, możesz być zamknięty”. Jak do tej sprawy doszło? Otóż w tym czasie dyrektorem elektromontażu był Edward Krawczyński, który robił nam różne nieprzyjemności. W każdym razie doszło do takich drobnych przefakturowań, ale to wynikało z bardzo głupich funkcjonujących wtedy zarządzeń. Ktoś wymyślił w administracji, że pewne materiały się wlicza do przerobu, inne nie. Dzisiaj takie rzeczy w ogóle nie mają miejsca, ale wtedy tak było. I rzekomo ja wstawiłem na drukarni niesłusznie centralę do przerobu, podczas gdy wstawiłem zupełnie słusznie. Problem był taki, że kupowaliśmy centralę telefoniczną w Warszawie, oni ją mieli w takich kawałkach,...
CZYTAJ DALEJ