Śmierć Stalina - Danuta Strzelecka - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W 1952 roku siedziałam na izolatce na [oddziale] śledczym, na Zamku, a przez ścianę siedzieli panowie. Większość z nich, to wszystko było w śledztwie, dostało bardzo duże wyroki, łącznie z karami śmierci, no i z jednym z nich bardzo często stukaliśmy Morsem. Ja byłam w harcerstwie, poza tym miałam za sobą kurs radiografistek, więc rzeczywiście tym Morsem doskonale władałam, i z tamtej strony też ten pan doskonale znał Morse’a, no i wieczorami prowadziło się długie rozmowy, dyskusje wręcz. Akurat 19 marca [dostałam] odwoławczy sygnał, no więc się zgłaszam, i słyszę, to dosłownie przytaczam: „Dziś są imieniny żydowskiego bożka Stalina, niech zdechnie, niech mu ziemia ciężką będzie”. Moja odpowiedź na to: „Niech mu ziemia ciężką będzie”. No i na tym się skończyło. W rok po tym, 4 marca, ja już jestem w domu i słyszę w radiu grobowy głos: „Dziś... o godzinie... na Kremlu zmarł...” itd. Muszę powiedzieć, że ogarnął mnie dziki śmiech, że...
CZYTAJ DALEJ