Gruzy getta lubelskiego - Danuta Strzelecka - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mam w pamięci widok więźniów Majdanka w pasiakach, idących kolumną przez miasto do odgruzowywania dawnego getta lubelskiego. W tej chwili tam jest pusty plac. Na Lubartowskiej, naprzeciwko ulicy Ruskiej, było zwalisko po dwu czy trzypiętrowej kamienicy. Gdzieś tak do wysokości pierwszego piętra [był] zwał gruzów. Ci ludzie, obstawieni kordonem niemieckim, z psami, każdy z żołnierzy niemieckich miał psa na smyczy, wilczura, bez kagańca, to wszystko odgruzowywali. Ja tam biegałam do szpitala, do Bożego Jana, moja ciotka tam leżała i ja codziennie coś jej podrzucałam do jedzenia. A ponieważ jako dziecko jednak miałam trochę więcej swobody, byłam w pewnym sensie bezpieczniejsza niż dorosły człowiek, no to mnie mama wysyłała. Później z wielką satysfakcją patrzyłam jak jeńcy niemieccy maszerowali poprzez Narutowicza też...
CZYTAJ DALEJ