Ulica Narutowicza - Danuta Strzelecka - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Narutowicza to były tak zwane „dobre adresy”. To się zaczynało przy obecnym Placu Wolności, dawniej Plac Bernardyński, po Chopina, po Lipową. Tam były na ogół nowe kamienice budowane tuż przed II wojną światową, albo już po wojnie bezpośrednio. To były bardzo ładne mieszkania. Zajmowane przez inteligenckie rodziny i tak zwaną „drobną burżuazję”, jak to później nas uczono w szkole. Tam mieszkali adwokaci, lekarze, bankowcy, urzędnicy państwowi. To jest taka średnia i wyższa inteligencja. Ulica była kocimi łbami brukowana. Sklepy były dość ładne. Dość dużo było tych sklepów. Nie pamiętam, musiałabym sobie dobrze przypominać niektóre z nich. W każdym bądź razie i papiernicze i spożywcze i kolonialne, mięsne. Natomiast idąc od Górnej w lewo ulicą Narutowicza, tu gdzie jest w tej chwili Państwowy Dom Dziecka, mieścił się dom Adamczyków. To był dom wychowawczy dla chłopców bez rodzin albo z takich rodzin, które wymagały wsparcia. To była jednocześnie szkoła zawodowa. Na pewno był [tam] szewski dział. Tam uczono robienia butów, od najprostszych sabotów poprzez najwyszukańsze. Tam chyba robiono...
CZYTAJ DALEJ