Telewizor i radio - Barbara Klepacka - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mój tata był jednym z najwcześniejszych właścicieli telewizji i pierwszy polski telewizor mieliśmy kupiony, jak miałam może ze dwa lata. Pamiętam z dzieciństwa, że przychodzili do nas na te programy telewizyjne; przychodziły nie tylko dzieci sąsiadów, ale też dorośli przychodzili na Myszkę Miki, która leciała w biało czarnym kolorze, a tata tylko uspokajał: „Teraz proszę ciszej, bo jest godzina transmisji”. Transmisja programu była raz na dzień, Wiadomości i ta Myszka Miki właśnie leciała. Także dorośli też oglądali Myszkę Miki – myślę, że po prostu chodziło o to, żeby obejrzeć jakikolwiek program telewizyjny. Te programy początkowo były nadawane tylko raz w tygodniu, na pewno nie codziennie. Dopiero potem były puszczane częściej i o stałej porze. Wszyscy siedzieli, i dorośli, i dzieci, była idealna cisza, jak makiem zasiał. Siedzieliśmy na podłodze, bo pokój nie był aż taki duży, żeby się pomieściło wiele osób. Ekran był wielkości...
CZYTAJ DALEJ