Dzieciństwo w kamienicy na Kalinowszczyźnie. Tajemnice strychu i piwnicy - Barbara Klepacka - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Moja mama pracowała jako dziewiarz w domu. Miała maszynę dziewiarską i po prostu była cały czas w domu. Trzymaliśmy tę maszynę w takiej półsuterenie, to była taka letnia kuchnia na dole. Okno było do połowy w ziemi i była świetna zabawa: można było wychodzić tamtędy na dwór, nie trzeba było chodzić wkoło. W kamienicy były też ciekawe rzeczy na strychu. Tam były jakieś stare kufry, jakieś dokumenty, które potem zostały zniszczone, bo chodziły komisje „dobrego” porządku, które nakazywały usuwać rzeczy, które mogłyby spowodować pożar czy jakieś zagrożenia. To wszystko zostało zniszczone, nie wiem przez kogo, ale wiem, że część rzeczy palono u nas na podwórku – to była taka tajemnica. Trzeba było się tam zakraść, jak ktoś szedł z kluczem wieszać pranie. Tam też nocowały gołębie tak na dziko. Ale my jako dzieci tam właśnie się zakradaliśmy, bo wydawało...
CZYTAJ DALEJ