Ucieczka partyzantów przed karą śmierci - Wanda Łazowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mój brat cioteczny był w partyzantce u Szarugi. Aresztowali go i siedział w Kąkolewnicy. Miał wyrok śmierci – rozstrzelanie. Siedziało ich pięciu w ziemiance i robili sobie podkop łyżką, gdzieś przez półtora tygodnia i wreszcie uciekli z tej ziemianki. Jak uciekli, to mój brat cioteczny bardzo długo się szwendał po Polsce, a NKWD już było u mnie w domu. Przez półtora roku nie było dnia ani godziny, żeby któryś nie wpadł i nie sprawdzał. Raz przyjechał tutaj na uniwersytet, bo mój drugi brat cioteczny – rodzony brat tego, który uciekł – skończył właśnie prawo i został zaproszony do pomocy przy organizowaniu życia na uniwersytecie. Wieczorem, już było późno, przyszło dwóch enkawudzistów. Jak się go czepili, to mama nie mogła sobie dać rady. Powyciągała jakieś wódki, zrobiła kolację, upiła ich i jakoś wytaskała na zewnątrz. Potem, jak ten mój brat uciekł, to już się nie pokazywał u nas przez kilka lat. Tak się bał....
CZYTAJ DALEJ