Wyzwolenie Lublina - Wanda Łazowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Wyzwolenie Lublina nie zastało mnie w Lublinie, tylko na wsi. Jak było bombardowanie Lublina, jak wchodzili Sowieci, to strasznie podziurawili nasz dom, zabrali też jednego z naszych lokatorów, bo posądzili go, że jest Niemcem, chcieli go rozstrzelać, była afera. My z mamą, jak już powiedzieli, że nie jedziemy na szkolenie, wyszłyśmy piechotą i przedzierałyśmy się na wieś. Szłyśmy przez ulicę Głęboką. Przy samym cmentarzu była droga, która prowadziła do 8 pułku. Jak tamtędy przechodziłyśmy, to już były wybuchy amunicji w samym 8 pułku, także ciężko było się przedostać na drugą stronę. Już Niemcy jeździli, wywozili wszystko. Czołówki niemieckie jeździły po szosie kraśnickiej. Mnie wówczas w samym Lublinie nie było, ale były moje koleżanki, które, na przykład, wynosiły jedzenie dla żołnierzy. One od razu się zgłosiły do szpitala bobolanów, do szpitala...
CZYTAJ DALEJ