Dom przy ulicy Granicznej - Wanda Łazowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Cały czas mieszkałam przy ulicy Granicznej. Podobnie jak ulica Dolna Panny Marii, była wybrukowana kocimi łbami; nie całkiem skanalizowana. Po prawej stronie, od ulicy Narutowicza, było kilka domów już takich przyzwoitych. Mieszkałam w domu jednopiętrowym. Dom był usytuowany w głębi podwórza, a naokoło był ogród i ogródek. Do tego ogrodu nawet chodziłam się uczyć. Z ulicą Graniczną mam dużo wspomnień, bo tam była przecież cała moja młodość. Jak śnieg napadał, to zjeżdżałyśmy na sankach od ulicy Narutowicza do Dolnej Panny Marii, jak tworzył się lód – to jeździłyśmy na łyżwach. Teraz te ulice są już nie do poznania. Podobnie jak Gminna, Górna, Środkowa. Jeszcze nasza to i tak pół biedy, ale Gminna i Środkowa były takie wąziutkie, wcale niewybrukowane, takie chałupki tam stały. Na naszej ulicy nie było chodników. Dopiero później zaczęli nam pomału układać chodnik. Po lewej stronie było więcej domów...
CZYTAJ DALEJ