Miasto przed wojną - Mieczysław Wróblewski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Opowiem taką historię, która dobrze pokazuje jak mały był ruch na lubelskich ulicach przed wojną. Samochód zdarzał się raz na dzień, dwa lub trzy dni. Czasem, w ciągu dnia, to może jakiś taki fiacik przemknął, ale można go było dogonić, kiedy do góry jechał. To się zdarzyło, kiedy mieszkaliśmy na Zamojskiej. Wtedy z młodszym bratem wzięliśmy pożyczone sanki i poszliśmy obaj zjeżdżać na zakręcie między Zamojską a Królewską. Jechaliśmy sankami jezdnią oczywiście. Tak się udawało nam kilkanaście razy zjechać. Niestety, później zdarzyło się tak, że z Zamojskiej jechał do góry samochód, a my w tym czasie zjeżdżaliśmy w dół, więc nastąpiło zderzenie. Brat był poszkodowany - rozbił głowę. Nie zagrażało to jego życiu, ale mimo wszystko wyglądało groźnie. Pamiętam też jak hycel konno z taką budą jeździł. Miał kij, taką specjalną siatkę i wyłapywał psy, bo było ich bardzo dużo....
CZYTAJ DALEJ