Rok 1956 - Bronisława Kokowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mój mąż pracował w transporcie, pojechał po odbiór samochodów do Poznania, bo bank dostawał je tylko po remoncie. To był 1956 rok i wtedy tam się coś zaczęło. Mój mąż potem opowiadał, że poszli z kierowcą na kolację i zauważył, jak tamci poznaniacy tak się na nich patrzą, przyglądają się, bo widzieli, że to obcy ludzie, a oni tam wszyscy między sobą się znali. Nie wiem, czy to była jakaś restauracja, ale zaraz dostali telefon, żeby wracać. Odebrali już co mieli wziąć, ale nie mogli wyjechać wcześniej, musieli tam przenocować, bo przecież kierowca też nie może cały czas jechać. Wyjechali rano. Jak mąż już przyjechał, wtedy się wszystko zaczęło w Poznaniu. To było jasne i proste, że komuna upadnie; to był rygor, dyscyplina. Ja się mało tą polityką interesowałam, ale pamiętam taki moment: było chyba jakieś święto i widziałam mężczyznę,...
CZYTAJ DALEJ