Życie w Polsce Ludowej - Bronisława Kokowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W PRL-u było ciężko żyć. Wtedy wszyscy mieli mało. Tylko ci na górze, głowy, mogli mieć więcej. Pracowałam w banku i, na przykład, u nas było tak, że bardzo mało zarabialiśmy, ale i dyrektorzy guzik mieli. Taka jest prawda. U nas była premia kwartalna. Później, chyba za Wałęsy, listy wisiały na korytarzu; każdy widział nazwisko i kwotę, nie było nic do ukrycia. Jak ktoś dostał zapomogę, to też wisiało na tablicy; dostał zapomogę, w porządku, jednemu się chce dać, drugiemu nie chce – dobrze. Teraz nie wiadomo nic, wszystko w tajemnicy. Mówiliśmy na Ruskich, na Niemców, że nas męczą; a co my sami, Polacy, robimy ze sobą? To nie jest w porządku. Mój mąż z zięciem już o dwunastej w nocy jechali i siedzieli pod sklepem – a sklep był czynny od siódmej – żeby cokolwiek dostać. Tak było. Teraz są złote czasy. Miało się przydział na ćwierć...
CZYTAJ DALEJ