Lublin w okresie PRL-u - Bronisława Kokowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ogród Saski to był prawie koniec Lublina. Później był szpital Bobolanów, wojskowy tak zwany. Dalej pszenica rosła; szeroki łan pszenicy był od ulicy Puławskiej do Przodowników Pracy. Teraz to wszystko jest nie do poznania. Tutaj, gdzie jest ulica Powstania Styczniowego, była waga cukrowni – tu rolnicy zwozili i ważyli buraki, ciuchcia jeździła stąd do cukrowni. Jak teraz jest cały LSM, to dawniej jednego domku tam nie było – tylko pola, pola i pola. Pierwszą szkołą, jaką tu wybudowali, była dwudziesta dziewiąta przy ulicy Wajdeloty; moja córka już tam chodziła do piątej klasy. Czterooddziałowa szkoła była dopiero przy szosie kraśnickiej, gdzie są akademiki KUL-owskie. Tam do Wójtowiczowej chodziła, bo do czwartej klasy nie było szkoły dla dzieci. Od ulicy Lipowej, od Ogrodu Saskiego, była taka przerwa. Teraz jest tam wybudowany duży budynek, gdzie mieści się technikum chemiczne. Dawniej do sklepu „Zorza” nie było nic, „Zorza”...
CZYTAJ DALEJ