Wojska rosyjskie w Konopnicy - Bronisława Kokowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Moja ciocia wyprowadziła się z Konopnicy i rodzice już mieli do dyspozycji w tym małym mieszkaniu dwie izby – bo trudno to nazwać pokojami. W tym czasie poszłam do szkoły. Jeszcze Warszawa nie była zdobyta, a tu, w Konopnicy, po mieszkaniach kwaterowali ruscy żołnierze. Jak byli u nas, zawsze słyszałam, gdy byłam w domu, jak mama mówi: „Co gotować?”. To było jakoś tak: „Szto wariet?” – nie umiem mówić po rosyjsku. Przychodził ten ich kucharz do Starszyny – tak jakoś się nazywał – i on zawsze odpowiadał: „Szop”. Oni nie byli dobrze odżywieni. Jakby Ameryka nie dała tej tuszonki w puszkach, to nie wiadomo, czy dociągnęliby do końca. Tam był głód niesamowity. W wojsku jedno i to samo się gotowało, cały czas....
CZYTAJ DALEJ