Wejście Niemców do Lublina - Józefa Brzozowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak wojna wybuchła, byłam w domu, na Kraśnickiej. Później widziałam, jak Niemcy wchodzili do Lublina od strony Kraśnika. Najpierw na motorach pojechało ich [kilku] - taki zwiad. A później to już szły kompanie całe Niemców. Poszłam do miasta, do kościoła Kapucynów, jak to się już trochę uspokoiło. Tam się paliło, tu się paliło. Żywego ducha nie było. Uciekłam, tak się przestraszyłam. Tak strasznie było w mieście. Tu jak jest 8 pułk, było zebrane wojsko, rezerwa. Dopiero byli umundurowani i zaraz nadszedł samolot i wytłukł ich. Jak to było, że w koszarach nie tknięte, a tu dwudziestu zabitych? Tam jak Żydkowa mieszkała i miała działkę, tam te nieboszczyki popuchnięte leżały jeden koło drugiego. Ja chodziłam oglądać. Długi czas to tam leżało, aż te ciała popuchły. Później zabrali, gdzieś na cmentarz chyba. Ale jakim cudem, że żaden dom był nierozbity, a ludzi tyle nabitych było? Na drzewach wisiały. Tam jest taki ogród...
CZYTAJ DALEJ