Targ na Świętoduskiej - Józefa Brzozowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na Świętoduskiej był taki duży targ na dole, tam było wszystko. Matka trochę handlowała masłem, to serami, to tym, chodziła na wieś i kupowała, to chodziłam z nią. Co trzeba było, to [sama też kupiła]. Ale takie rzeczy niektóre to miała u siebie w domu. Myśmy nie piekli, myśmy kupowali chleb. Były piekarnie na Wieniawie, żydowskie, tośmy tam kupowali. Pamiętam, że najlepiej lubiłam chleb z koprem. A tutaj jak już u niego byłam [u męża], tośmy piekli chleb w piecu. Już za Niemców - piekliśmy chleb, bo nie było gdzie kupić, a mąkę to robiliśmy na takich młynkach. Tu sąsiad miał taki młynek - całą noc robili, żeby na jedno pieczywo zrobić. Później, jak przyjechał taki jeden z Marysina, to miał motor i mógł zemleć mąkę. Było lżej, bo koniem robił, kierat taki kręcił. Wtedy to już było dobrze. To też za Niemców było....
CZYTAJ DALEJ