Centrum miasta: fotograf i lekarz - Józefa Brzozowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Zdjęcia zrobiłam sobie w zakładzie żydowskim, na Krakowskim, jak cukiernia kiedyś była. Teraz już nie ma tej cukierni. Bliżej na Krakowskim jak Chmielewski, nie ma już jej, jest zlikwidowana. To tam, blisko tej cukierni, był zakład fotograficzny, w którym sobie zrobiłam te zdjęcia. Jak byłam mała, na koklusz chorowałam, a i inne choroby dziecinne też przechodziłam. Z tym kokluszem to ojciec ze mną poszedł do lekarza. W centrum miasta przyjmował lekarz, to było prywatnie, nie było takich przychodni, co to teraz są. Trzeba było płacić. Pamiętam, że jak mnie napadł ten kaszel, to krzyczał na ojca, że nie zdążył chustki wyciągnąć. Zdenerwował się na niego....
CZYTAJ DALEJ