Żebracy - Józef Brzozowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Nocowaliśmy takich. Bo to był taki czas, że łaziły po wsi. Takie cwaniaki były - dziad, ale mądry. Do sołtysa [szedł], sołtys mu dał kartkę. Na przykład, dzisiaj do mnie, jutro do sąsiada, do jednego, do drugiego - jak był uczciwym sołtysem. A jak był nieuczciwym to najgorszego dziada do wroga swojego dawał. I [kiedy] ten [dziad] przyszedł, trzeba mu było dać kolację i spanie. Przespał się, śniadanie i dziad poszedł. Dziadami ich nazywali. Jak zrobili dom noclegowy, przy rzeźni niedaleko, na Mełgiewskiej - dziady się skończyły. Bo tam mógł się tylko przespać. A jedzenia nie dostał. A tutaj jak do nas przyszedł, to i śniadanie zjadł. Później poszedł do miasta, zajrzał do restauracji. Sklepowa popatrzała, kaszanki ukrajała, zjadł i już jest w porządku. Takie prawo było, ale znieśli. Bo dużo wypadków było, że się na dziada przebierał, a to był bandyta. Obrabował i poszedł w nocy, a ludzie spali. Na Wszystkich Świętych na Lipowej przy cmentarzu,...
CZYTAJ DALEJ