Stan wojenny - Janusz Andrzej Winiarski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Byliśmy chyba wtedy wszyscy w domu. Dzieci były, Dana była, jeszcze ktoś chyba był i wiedzieliśmy, że coś się święci, bo tak: najpierw ubecy dostawali takie listy proskrypcyjne, że zostaną wymordowani, że „Solidarność” ich wymorduje i jacyś współpracujący z nami ubecy sygnalizowali, że coś się szykuje. Potem po dziesiątej zaczęły się urywać telefony, po jedenastej urwał się telefon z Zarządem Regionu, z którym byliśmy w stałym kontakcie. I potem okazało się, że jest stan wojenny. Dana zaraz się ubrała i poszła do ówczesnego posła Staszka Rostworowskiego, żeby interweniować. Ja zostałem „na dzieciach”. Jeszcze na wiosnę [1981 r.] było pogotowie strajkowe po Bydgoszczy, gdzie zostały stworzone całe struktury na wypadek stanu wojennego, służby medyczne, poszczególne komórki i tak dalej. Więc jak dowiedzieliśmy się, że jest ten stan wojenny, [to] rano przyjeżdża taki rolnik, z którym...
CZYTAJ DALEJ