Pacyfikacja zakładów pracy w Kraśniku - Andrzej Gil - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Do Kraśnika jechaliśmy ciężarówkami pod plandeką. Nie wszyscy mięli rękawice, szaliki, chyba nie wszyscy dostali ciepłe czapki. Po drodze gdzieś stanęliśmy, żeby się rozgrzać. Ten mróz pamiętam do dzisiaj. Do Kraśnika już nas bardziej uzbroili, dali nam dużo gazu łzawiącego żebyśmy rzucali. Zawieźli nas gdzieś od strony lasu, wojsko rozcięło ogrodzenie i znowu weszliśmy. Około pierwszej zaczęliśmy pacyfikację. W Kraśniku było dużo więcej kulek, więcej przepychania z ludźmi. Bardzo dobrze wspominam swojego dowódcę kompanii. Pamiętam jego i nazwisko i imię, ale nie będę wymieniał, bo nie o to chodzi. Z takim opanowaniem mówił, żeby nie słuchać innych rozkazów, tylko jego polecania wykonywać. Przyszła grupa ludzi z którejś z hal z krzyżem, a z boku jakiś głos każe: „rozpieprzcie ich i niech nie wygłupiają się tutaj”. A ten[dowódca - red.] tak stanął i mówi: „ja tu wydaję rozkazy’. Pamiętam taki moment szczególny,...
CZYTAJ DALEJ