Ogłoszenie stanu wojennego - Andrzej Gil - fragment relacji świadka historii [TEKST]
13 grudnia rano wyszedłem z domu. Zdążyłem dojechać do Kurowa, do teściów i tam dowiedziałem się o stanie wojennym. Szybko wróciłem i o 13 poszedłem z dziećmi i żoną do kościoła. Zapamiętałem, że mój dwuletni syn miał znaczek „Solidarności” i nie chciał go odpiąć, [ale- red.] jakoś przeszliśmy i nikt nas nie zaczepił. Po mnie przyszli z wezwaniem, bo należałem do rezerwy Milicji Obywatelskiej. Nie spodziewałem się, bo wtedy prowadziłem ogrodnictwo na działce mamy. Po mszy, około 15 zgłosiłem się na swoje miejsce. Ten okres trochę inaczej wspominam, dlatego że jest to pięć dni takiej wojny. Ja to nazywam wojną, bo byłem po tej drugiej, ZOMO–wskiej stronie i wiedziałem, że jestem nielubiany przez ludzi. Brałem udział przy zajmowaniu wszystkich zakładów na Lubelszczyźnie....
CZYTAJ DALEJ