Dziadek Marek Arnsztajn - Janina Arnsztajn-Titkow - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Wiem na pewno, że pochodził z Kazimierza Dolnego. Mniej pamiętam dziadka, ale on był nadzwyczajny. Jak byłam w Lublinie, to byłam wtedy bardzo mała i nie wszystko pamiętam. Pamiętam, że to był taki ciepły, taki dobry człowiek, nadzwyczajny. Nie byłam na pogrzebie dziadka Marka. Pamiętam tylko jedną straszną rzecz – w Lublinie to było. Nagle w nocy słyszę taki krzyk: „Panie, niech mnie pan puści, niech mnie puści pan. Ja nic nie zrobiłem! Niech mnie pan nie dusi! Niech...”. Ja wtenczas jakoś wyskoczyłam [z łóżka] i okazało się, że dziadek miał takie sny po prostu....
CZYTAJ DALEJ