Pobyt w Lublinie z babcią, Franciszką Arnsztajnową - Janina Arnsztajn-Titkow - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W Lublinie byłam, jak miałam 9-10 lat. Chodziłam wtedy do sióstr urszulanek. Ojca nie było już [w Lublinie], leczył się, itd. W Warszawie raczej już był. Ojciec wyjechał do Warszawy gdzieś po śmierci dziadka [Marka Arnsztajna]. Przychodziłam do domu i byłam z babcią Arnsztajnową. Doszłam do niesamowitej wprawy porozumiewania się z babcią. Babcia – jak długo pamiętam – była głucha. Ja właściwie od razu wiedziałam, że ona jest głucha. Babcia czytała z ust świetnie, ale trzeba było mieć dobrą dykcję, dlatego że, jak przychodzili – powiedzmy Czechowicz i inni – to były takie sterty [papieru], bo pisali [sobie na karteczkach] po prostu. Babcia odpowiadała [pisząc]. Natomiast ze mną babcia rozmawiała zupełnie swobodnie, czytając z ust. Ja doszłam do takiej wprawy, że jak mówiłam dokładnie, to babcia momentalnie wiedziała, o co chodzi. Miałyśmy bezpośredni kontakt, w przeciwieństwie do innych. Nie z każdym mogła rozmawiać....
CZYTAJ DALEJ