Inwigilacja - Witold Fijałkowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jeden z moich przyjaciół, adwokat, który działał w strukturach "Solidarności", był też zresztą sekretarzem komitetu obywatelskiego, jechał do Włodawy, do więzienia. Ponieważ jego samochód był znany, on tam działał, był na celowniku więc pożyczył ode mnie samochód. Ja mu dałem swój a on mi dał swój. No i zorientowałem się, że jeżdżą za mną, no to zacząłem się z nimi bawić. On pojechał do tej Włodawy a ja myślę sobie: jak jeżdżą za mną to już dobrze, to znaczy, że im się wymknął. Więc muszę powiedzieć, że podziwiałem ich sprawność. Ścigaliśmy się po ulicach nieźle, oczywiście z zachowaniem pewnego marginesu bezpieczeństwa. Umiejętnie tak sobie zwalniałem na zielonym żeby zmieniało się, żebym ja przeskoczył a oni nie, wielokrotnie takie rzeczy im robiłem i gdzieś uciekałem w boczne uliczki. Gubili mnie chyba pięć razy i za każdym razem znajdowali. Zauważyłem, że chyba co najmniej trzy samochody brały...
CZYTAJ DALEJ