Egzekucje partyzantów w Bełżycach - Zofia Bagan - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak ta kochanka Niemca wydała tych mężczyzn, Niemcy przyjechali i tych „nibypartyzantów” – to byli zwyczajni mężczyźni: kupcy, rzemieślnicy, ona podała nazwiska tych wszystkich, których znała – zabrali ich na zamek lubelski, tam ich zaciągnęli, męczyli, przesłuchiwali; pozwiązywali po czterech drutami tak mocno, że te druty aż im się wpiły w ciała, aż krew leciała, ale nic z nich nie wydobyli, bo nawet jak ktoś coś wiedział, to nie powiedział. Niektórzy z nich może i należeli do partyzantów, ale na pewno nie wszyscy. Po jakimś czasie przewieźli ich w miejsce starego rozwalonego już domu żydowskiego. Ustawili ich na gruzach i jak zaczęli strzelać z karabinów maszynowych, to taki był odgłos okropny, taki huk – zdawało się, że świat się wali. Siedzieliśmy w domu cichusieńko i bardzo się baliśmy; ja to tego nigdy nie zapomnę. Był wśród nich jeden staruszek z innej miejscowości, przypadkiem został wciągnięty razem z tamtymi, a został żywy:...
CZYTAJ DALEJ