Partyzanci - Zofia Bagan - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pan, u którego ojciec pracował w majątku w Palikijach, mieszkał ze swoimi dwoma dorosłymi synami, to były jego przybrane dzieci, bo oni nie mieli dzieci swoich. Przyszli partyzanci i mówią, żeby konie szykował, tzw. podwody. Partyzanci jak chcieli to przychodzili z karabinami albo z pistoletami, trzeba było konie szykować i nie było gadania. Ojciec spał nad stajnią, nad końmi, na słomie i ten kowal tak samo, ale oni nie brali się do zakładania koni tylko fornale – tak nazywali tych, którzy na roli pracowali, opiekowali się końmi i oni właśnie te konie zakładali partyzantom. Jeden z partyzantów wlazł po drabinie na strych i mówi: „A wy co, tak sobie dobrze śpicie? Co wy faszyści? Jazda, zakładać koń!” A oni się tłumaczą, że oni nie umieją, że co innego tu robią, ale nie było mowy, ściągnął ich obydwu i prowadzi pod ścianę już karabin naszykowany, w ojca celuje: „Będę strzelał! Mowy nie ma, faszyści, Niemcy.” A mi się wtedy przyśniło, że ojca...
CZYTAJ DALEJ