Pożydowskie mieszkanie, żydowskie dziecko - Zofia Bagan - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak Żydów poprzeganiali z Bełżyc, to ich domy stały puste i stryj tak mówi do ojca: „Jest was dużo, dzieciaki zaraz będą większe, to może byś poszedł do urzędu i załatwił żeby się tam można było przenieść” – i tak się stało. Przenieśli nas jak jeszcze nie wszyscy Żydzi byli wypędzeni. Wtedy właśnie przyszło młode małżeństwo żydowskie i zaproponowali nam: „Tu jest nasz dom – mówią – tu mieszkaliśmy. Czy nie chcielibyście wziąć tego dzieciaczka, przechować nam? Po wojnie wam to wynagrodzimy jak przeżyjemy.” Ale póki co, to napisali taki wstępny testament, bo to już Niemcy byli. Był tam taki sędzia w miasteczku i ci Żydzi mówią: „Pójdziemy do tego sędziego i zrobimy po cichutku taki malutki notariusz, taki testament, żeby was w razie czego nikt z tego nie wygonił, bo to nasze własne mieszkanie, a my i tak nie będziemy tu mieszkać. Mamy zamiar się gdzieś ukryć” – oni już mieli przygotowane dokumenty i tak zostało....
CZYTAJ DALEJ