Kolportaż - Janina Smolińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Moja działalność kolporterska to było po prostu bieganie od domu do domu i roznoszenie tych gazetek. Tak jak już powiedziałam wcześniej, trzeba było być uczulonym na to, czy ludzie, do których chcę wstąpić i zostawić im gazetkę, są godni tego. Bo jeżeli to są ludzie o jakiejś nieciekawej moralności, powiedzmy, czy o niskim poziomie inteligencji, kultury, w ogóle, to takie domy raczej się omijało. Sąsiad sąsiada zna. Nie tylko najbliższego, ale nawet i tych dalszych sąsiadów. Ja na przykład miałam bardzo bliskie powiązania z rodziną państwa Jurków z ulicy Świętochowskiego, równoległej do mojej ulicy i jednocześnie zabudowania państwa Jurków były w prostej linii do moich zabudowań. Tam miałam koleżankę, rówieśniczkę, ale nie ze szkoły koleżankę, a tylko z dzielnicy koleżankę, Renię, która w przyszłości została dentystką, i jej młodszą siostrę, Jadzię. Szwagier Reni, zięć państwa Jurków, był wojskowym, zdemobilizowanym,...
CZYTAJ DALEJ