Fabryczka mydła - Janina Smolińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Działki wówczas były duże – ponad 1600 metrów, mniejsze 1500 metrów. Na terenie tej działki [przy ówczesnej ulicy Piłsudskiego] pan Wawrzonek wybudował sobie jednopiętrowy dom, miał lokatorów i w oficynce, w głębi działki, zorganizował tę fabryczkę mydła toaletowego. Różne to bywały zapachy. Przeważnie ziołowe. Mydełka toaletowe miały wyszukane kształty. Przeważnie owalne, spłaszczone, nie tak jak jajko, trochę spłaszczone. Natomiast to szare mydło miało nazwę Schichta. Nie wiem, dlaczego, nie umiem tego wytłumaczyć. To było mydło przeważnie stosowane do prania. W tym czasie prało się na baliach przy pomocy tary. Pranie to było święto rodzinne, no bo oczywiście ono się ciągnęło i ciągnęło Bóg wie ile czasu. Pranie na tej nieszczęsnej tarze, kręgosłup bolał, że coś okropnego, kolana też, wszystkie mięśnie, ręce niesamowicie od tego ciągania na tarze, takiej harmonijce, żeby wytrzeć brudy z tej bielizny czy...
CZYTAJ DALEJ