Tam UMCS-u nie było w ogóle - Lech Przychodzki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
I wylądowałem na filozofii UMCS, znowu z kilku kolegami. Na KUL-u byłem tylko rok. Już [19]76 rok, jesień, to UMCS i filozofia. Wtedy zresztą to nie bardzo był UMCS. To był taki oddzielny instytut. To się nazywało Międzyuczelniany Instytut Filozofii i Socjologii. Myśmy taką pieczątkę mieli. Tam UMCS-u nie było w ogóle. Dopiero na dyplomie się pojawił. Więc to była taka placówka interuczelniana jak gdyby na początku, tak była tworzona. No potem to jednak podporządkowano UMCS-owi. I tam jakoś, o dziwo, do końca. Mimo oczywiście różnych pierypałek, mimo zawieszenia nas kilku za Białystok na kilka dni, o czym się dowiedzieliśmy już po całej historii. Trzaskowski jako szef instytutu zachował się cudownie. Nawet nas nie raczył poinformować, że musieli nas wyrzucić na żądanie bezpieki. Poinformował, że nas przyjęli z powrotem po kilku dniach. Ponieważ im nie powiedziano, na ile nas mają wyrzucić. Więc oni nas...
CZYTAJ DALEJ