Nie miałem czasu na studiowanie zupełnie - Lech Przychodzki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Po maturze najpierw KUL. Jako że mieliśmy świetną polonistkę, bardzo krótko co prawda, bo tylko w pierwszej klasie licealnej, panią Wilczyńską, z którą kontakty się w dalszym ciągu utrzymuje. Z resztą moja mama też była humanistką, więc w zasadzie nikt ze mnie na siłę nie usiłował robić lekarza czy inżyniera. Ojciec był inżynierem. Ja miałem taki ścisły podział – humanistyczna mama, bardzo ścisły umysł mojego ojca. Stąd klasa matematyczna, która była dla mnie koszmarem przez cztery lata. Poszedłem jednak na polonistykę kulowską, gdzie mimo wszystko zdałem. Bo zdarzyło mi się wkurzyć na egzaminie historyka, taką trochę odmienną od jego wersją bitwy pod Racławicami. W każdym razie wybronili mnie poloniści, bo z Krzyśkiem Paczuskim, który ze mną wtedy zdawał, a znaliśmy się już kupę czasu, jako jedyni mieliśmy pięć plus na egzaminie. To się tam od lat nie zdarzało. Więc ten historyk machnął ręką na te moje...
CZYTAJ DALEJ