Pobyt Grzegorza Pawłowskiego u rodziny Bajaków - Teresa Laszkiewicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[Grzesio] uciekł od Kuroniów i znalazł się w mojej miejscowości, w Lipsku Polesiu. Mój ojciec pewnego razu jadąc do Białowoli furmanką, zobaczył dziecko, które spało przy drodze, przy lesie. I ojciec się [nim] zainteresował. Pokazywał nawet nam, w którym miejscu go znalazł. Zatrzymał furmankę, podszedł do niego, obudził go, oczywiście on się bardzo przestraszył, a ponieważ [ojciec] go widział u babci i znał go, zapytał: „Grzesiu, Grzesiu, to ty?” „Tak”- odpowiedział. „A co, nie masz dokąd pójść?” - „Tak”. „A chcesz u mnie paść krowy?” - „Tak”. A [te] krowy, to była jedna krowa moich rodziców i druga krowa mojej babci. [Pawłowski] zaznacza [we wspomnieniach] też to, że był często pastuchem u nas, ale tym pastuchem nie był tylko on. Był [u nas] około pół roku, traktowano go jak dziecko, [jak] domownika, na równi, ale miał [też swoje] zajęcie - pasł krowę. Nie chciał paść krowy mojej...
CZYTAJ DALEJ