Zaczął tuzom kultury obcinać krawaty - Lech Przychodzki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To, że nas zaprosił Jędrek Mroczek do „Labiryntu” to wynikało z tego, że ta historia z Krakowa w ciągu kilku dni doszła do Lublina i ludzie się zatrzęśli, że takiej awangardy z Lublina to już dawno nie było. No, więc Andrzej [Mroczek – przyp.red.], tu wtedy naprawdę robił awangardę, bo „ Labirynt” był jedyną galerią pokazującą współczesną sztukę. Zresztą muszę powiedzieć, że myśmy w zasadzie, jak jeden mąż nieomal, byli bywalcami na każdym wernisażu, znaliśmy nieomal wszystkich tych artystów. Myśmy byli na bieżąco, dzięki temu, że Andrzej tu sprowadzał, głównie konceptualistów, ale też pierwszy w Lublinie i w Polsce pokazał po latach sztukę Andrzeja Wróblewskiego. Jego obrazy przez lata gdzieś tam złożone, tutaj pokazane w liczbie chyba ponad trzydziestu były szokiem dla Lublina i nie tylko. Ta wystawa natychmiast ruszyła w Polskę. Także był to wtedy bardzo odważny, bardzo konsekwentny w swoich działaniach...
CZYTAJ DALEJ